Zakończony przed kilkoma tygodniami 2022 rok będzie w przyszłości wspominany przede wszystkim w kontekście wybuchu wojny w Ukrainie. Początek rosyjskiej agresji zbrojnej wywarł (i przez długi czas będzie wywierał) ogromny wpływ na większość procesów w światowej gospodarce. Mając tego świadomość, nie można jednak zapominać o innych ważnych wydarzeniach, których byliśmy świadkami w minionym roku. W poniższym tekście członkowie redakcji “Gospodarki Pod Lupą” dokonują subiektywnego wyboru takich wydarzeń. Na które z nich należy zwrócić szczególną uwagę?

Chorwacja w strefie euro

Tekst: Eryk Kucięba

W lipcu 2022 Rada Unii Europejskiej przyjęła Chorwację do strefy euro. Po raz pierwszy nową walutę w sklepach można było zobaczyć we wrześniu, obok ceny wyrażonej w kunach. Oficjalne przejście dokonało się jednak dopiero z początkiem 2023 roku – wtedy kuny na kontach bankowych klientów zamieniono na euro, zgodnie z zamrożonym kursem wymiany. Płacić starą walutą można było do 14 stycznia bieżącego roku. Aby przeciwdziałać inflacji, sprzedawcom zakazano podwyższać ceny w związku ze zmianą – firmy, które nie przestrzegają tej zasady, mają być karane grzywnami. Kuny można będzie wymieniać w Narodowym Banku Chorwacji jeszcze przez parę lat. 

Ruch ten ma dużo ekonomicznego sensu. Po pierwsze, znacząco obniży koszty wymiany handlowej i zwiększy atrakcyjność Chorwacji w oczach inwestorów. Strefa euro jest głównym partnerem handlowym Chorwacji – wspólna waluta ułatwi współpracę, obniżając wahanie cen i eliminując koszty wynikające z wymiany walut. Po drugie, wejście do eurolandu uczyni Chorwację jeszcze atrakcyjniejszym kierunkiem dla europejskich turystów – jest to szczególnie ważne, ponieważ turystyka to blisko 20% chorwackiego PKB. Poza tym, przewiduje się, że Chorwaci będą mogli cieszyć się korzystniej oprocentowanymi pożyczkami oraz niższą inflacją.

Gaz z Rosji? Nie, dziękuję!

Tekst: Artur Milewski

Europejczycy zakończyli rok 2022 z nadal działającymi – choć przy zmniejszonym płomieniu – kuchenkami gazowymi, a użytkownicy pieców gazowych wciąż mogą mówić o “cieple rodzinnego domu” w znaczeniu innym niż metaforyczne. 

Wprawdzie batalia o niezależność od paliw z Rosji jeszcze się toczy, ale obecną fazę cechuje pozytywny dla Europy trend. Świadczy o tym wypowiedź unijnej komisarz ds. energii Kadri Simson z listopada ubiegłego roku: “całkowicie zastąpiliśmy gaz, który nie jest już dostarczany z Rosji”. Bułgaria korzysta z tureckich gazoportów, Włochy pogłębiają współpracę z państwami Afryki, Litwa natomiast już od lat przygotowywała się na scenariusz “zakręconego kurka”, dzięki czemu mogła jako pierwsze państwo w Europie zrezygnować z dostaw z Rosji. Nawet w Niemczech prognozy stanu wypełnienia magazynów gazu są bardziej optymistyczne, niż przewidywali to eksperci od energetyki. Co więcej, w ubiegłym roku gaz ciekły LNG popłynął do Europy w rekordowych ilościach (w pierwszej połowie roku było to już 65 miliardów m3), a USA stały się głównym dostawcą tego surowca. 

Wypowiedź unijnej komisarz świetnie oddaje specyfikę pozbywania się z Europy “błękitnego paliwa” wydobywanego w Rosji. Deputinizacja gospodarki to proces wspólny i każdy z nas jest jego częścią. Począwszy od inżynierów przygotowujących kluczową infrastrukturę, przez decydentów różnego szczebla, po miliony obywateli, którzy stanowczo wspierają Ukrainę – osobiście dokładamy się do uwolnienia naszych domów i miejsc pracy od kaprysów krwawego satrapy z Kremla. Wspólnie też ponosimy cenę tych zmian, gdyż podwyżki cen gazu dotknęły wszystkich bez wyjątku. To właśnie dzięki temu wysiłkowi szantaż energetyczny Kremla z dnia na dzień staje się słabszy. Oby te pozytywne wieści dotyczące dostaw gazu wzmocniły ducha jedności w nowym roku. A proukraiński upór wśród narodów Europy i poparcie dla sprawiedliwej, wolnej od rosyjskich surowców transformacji energetycznej niech wytrąci Putinowi z rąk maszynkę do finansowania machiny wojennej.

Mini-budżet Kwasi Kwartenga

Tekst: Eryk Kucięba

Liz Truss stała się najkrócej urzędującym premierem w historii Wielkiej Brytanii. W dużej mierze przyczyniła się do tego porażka wprowadzonego 23 września “Planu Rozwojowego”, za który był odpowiedzialny jej kanclerz skarbu, Kwasi Kwarteng. Nowy rząd ruszył do reform z wielkim pośpiechem –  już 17 dni po wstąpieniu na urząd zapowiedział 161 mld funtów w cięciach podatkowych na przestrzeni 5 lat – w sumie największą obniżkę podatków w Wielkiej Brytanii od 1972 roku. Mimo przedłużonego oporu premier, reformy ostatecznie odwołano. Dzień po rezygnacji Truss, poparcie Partii Konserwatywnej w sondażach spadło na najniższy poziom w historii.

“Musimy sprawić, żeby międzynarodowe banki tworzyły pracę, inwestowały i płaciły podatki tutaj” – tak Kwarteng zapowiedział usunięcie najwyższej stawki podatku dochodowego i limitu do bonusów bankierskich (wynagrodzenia za zwiększanie zysków banku) oraz obniżenie podatku korporacyjnego. Równocześnie ogłosił wprowadzenie nowych stref inwestycyjnych, obniżenie podatku od pierwszej nieruchomości i zmniejszenie podstawowej stawki podatkowej. 

Pomysł wywołał spore kontrowersje. Ewenementem w brytyjskiej polityce było tak wielkie ograniczenie dochodów bez dużych cięć wydatków. Obawy inwestorów jeszcze bardziej zwiększyło to, że przy tak radykalnych zmianach rząd nie skonsultował się z Biurem Odpowiedzialności Budżetowej. Argumentem kanclerza była nadzieja, że ciężar zadłużenia zostanie zneutralizowany przez rozwój gospodarczy wywołany niższymi podatkami. Nie przekonał on Brytyjczyków. Sprzeciw rynku uczynił zmiany niemożliwymi do zrealizowania. Premier Truss i jej reform się pozbyto, a szkody, które wyrządził “Plan Rozwoju”, szacuje się na 30 mld funtów oraz utratę zaufania Brytyjczyków do Partii Konserwatywnej.

Saudi Aramco i Orlen – dywersyfikacja importu ropy naftowej czy zagrożenie dla polskiej energetyki?

Tekst: Gosia Skrzeszewska

Pod koniec 2022 r. niepokój wśród społeczeństwa o bezpieczeństwo energetyczne Polski wzrósł i nie miało to nic wspólnego z wojną w Ukrainie. Przyczynę stanowi fuzja Orlenu i Lotosu, a konkretnie umowa z Saudi Aramco, saudyjskim koncernem paliwowo-chemicznym. Jakie były okoliczności fuzji i czemu wokół umowy z Saudi Aramco wciąż jest tyle kontrowersji? 

Pomysł połączenia dwóch wielkich koncernów, mający być przełomowy dla prezesury Daniela Obajtka, nabrał realnych kształtów na początku 2022 r. Problemem jednak było uzyskanie zgody Komisji Europejskiej, która nie chciała przystać na tę umowę, obawiając się powstania monopolu, który miałby zbyt dużą władzę nad polskim rynkiem. Obawy nie były bezpodstawne, dwa koncerny łącznie produkują 91% paliwa do silników diesla i 76% benzyny bezołowiowej na terenie całego kraju. 

Orlen jednak znalazł sposób na osiągnięcie celu – zaznaczył w umowie, że sprzeda część Lotosu, stacje i bazy paliwowe, a co najważniejsze – część gdańskiej rafinerii. Tak właśnie 30% udziałów rafinerii trafiło do Saudi Aramco – jednej z największych firm na świecie. Co ważne, firma będzie mogła je sprzedać inwestorowi, który spełni warunek doświadczenia w branży rafineryjnej (działanie to może podjąć bez czekania trzech lat, jako że ta zwyczajowa klauzula została wyłączona z umowy), a Orlen nie będzie miał w takiej sytuacji pierwszeństwa zakupu. Oprócz posiadania tych udziałów, koncern został uprawniony do 50% zysków z wyprodukowanych przez Gdańsk paliw oraz otrzymał pokaźny pakiet zarządczy (do którego zalicza się prawo weta, które będą mogli wykorzystać we wszystkich sprawach dotyczących rafinerii).

Ważnym aspektem tej sprawy jest też cena, za jaką sprzedano udziały – 1,15 mld złotych. Nie jest to dużo, biorąc pod uwagę chociażby wyniki rafinerii za II kwartał 2022 r. – według Lotosu było to ponad 4 mld złotych. W tym kontekście cena, jaką Saudi Aramco zapłaciło, wydaje się nader atrakcyjna, wręcz stratna z polskiej perspektywy. Niepokój budzą także przesłanki, iż Saudi Aramco to tzw. firma podstawiona, a gdańska rafineria może zostać sprzedana Rosjanom, z którymi nie tylko Saudi Aramco, ale także rząd Arabii Saudyjskiej wciąż współpracuje. 

Większość informacji dotyczących fuzji przedostaje się do mediów nieoficjalnie, dziennikarze TVN24 dotarli do roboczej wersji umowy, zastrzegając, że nie ma pewności, czy ostatecznie podpisana umowa tak wygląda. Pomimo tego, prawnicy badający tę sprawę twierdzą, że powinna ona zdecydowanie budzić obawy, szczególnie, że Orlen nie chce jasno stwierdzić, czy zapisy umowy są prawdziwe czy nie.

Chiny Xi Jinpinga – Komentarz po XX zjeździe KPCh

Tekst: William Maliga

18 października 2022 r. odbył się siedmiodniowy, XX zjazd Komunistycznej Partii Chin (KPCh). Ponad 2 tysiące delegatów doprowadziło do wyłonienia nowego składu Komitetu Centralnego (KC), formalnie najważniejszego organu partii, na najbliższe pięć lat, a także do ogłoszenia licznych innych decyzji personalnych, m.in. wyboru sekretarza generalnego (SG) czy Biura Politycznego (BP).

Kongres po raz pierwszy miał miejsce w 1921 roku i od tego czasu odbywa się co najmniej raz na pięć lat. Część obrad stanowią dwa ważne wydarzenia: wybór Komitetu Centralnego oraz głosowanie nad zmianami w konstytucji partii. Zjazd ma znaczenie nie tylko z punktu widzenia Chin, ale również dla całego świata, ponieważ w jego trakcie wierchuszka partyjna (Biuro Polityczne) ogłasza cele polityczne oraz kierunek rozwoju Chin na następne lata. Ponadto, przetasowania polityczne oddają stan obecnej polityki i rozkładu sił frakcji partyjnych.

Komentatorzy polityczni są zgodni, że zjazd zakończył się całkowitą wygraną obecnego sekretarza generalnego KPCh – Xi Jinpinga. Należy spodziewać się większej centralizacji władzy, zwiększenia nacisku politycznego i dalej idącej indoktrynacji obywateli Chin. Ważnym tematem omawianym na posiedzeniu było również zwiększenie niezależności technologicznej i ekonomicznej, co prowadzi do nieuchronnych zmian w polityce zagranicznej – usztywnienia i osłabienia relacji z USA oraz państwami szeroko rozumianego Zachodu.

Leave a Reply