AktualnościPublikacje

Autonomia kluczem do bezpieczeństwa europejskiego sektora finansowego

W obliczu narastającej niepewności geopolitycznej bezpieczeństwo europejskiego sektora finansowego powinno opierać się na większej autonomii względem Stanów Zjednoczonych. Autor wskazuje na silne uzależnienie Europy od amerykańskiej infrastruktury finansowej, technologicznej i płatniczej, które w warunkach polityki „America First” jest źródłem ryzyka. Postuluje rozwój własnych systemów, wsparcie europejskich firm technologicznych oraz dywersyfikację partnerstw gospodarczych jako fundament strategii „Europe First”. W jego ocenie tylko realna autonomia finansowa pozwoli trwale wzmocnić stabilność europejskiego sektora finansowego w multipolarnym świecie.

W ostatnich latach termin „bezpieczeństwo” stał się kluczowym pojęciem debaty publicznej, szczególnie w odniesieniu do gospodarki i sektora finansowego. Bezpieczeństwo stanowi fundament sprawnie funkcjonującego rynku finansowego, budując odporność na wstrząsy, które mogłyby spowodować niekorzystne zmiany w gospodarce realnej. W pełni bezpieczny sektor finansowy powinien działać nieprzerwanie oraz efektywnie nawet w warunkach kryzysowych. Nic więc dziwnego, że w trzeciej dekadzie XXI wieku temat ten zdobył europejską opinię publiczną. Pandemia, ekspansywna polityka pieniężna i najwyższa od kilku dekad inflacja wystawiły odporność europejskiego sektora finansowego na wymagającą próbę. Kolejne lata przyniosły ryzyka geopolityczne przeplatające się z nowymi wariantami wirusa. Inwazja Rosji na Ukrainę oraz wzrastające tendencje izolacjonistyczne ciągle oddziałują na uczestników rynku. Dotychczas europejski sektor finansowy zdał ten egzamin względnie dobrze – bez systemowych załamań czy spektakularnych bankructw, choć niepewność pozostaje bardzo wysoka. Napięcia nie znikły, a wręcz przeciwnie – nabierają siły. W tych warunkach konieczne jest dalsze wzmacnianie bezpieczeństwa sektora finansowego. Za fundamentalne dla osiągnięcia tego celu uznaję inne pojęcie, które w ostatnich latach zyskało istotne znaczenie. Tym pojęciem jest autonomia.

Sekwencje wydarzeń, które destabilizowały europejski sektor finansowy w ostatnich latach, rozpoczynały się głównie w Stanach Zjednoczonych. To Rezerwa Federalna rozpoczęła cykl podwyżek stóp procentowych w odpowiedzi na wzrastającą inflację. Oprócz pandemii do niepokojów w Europie przyczynił się również upadek amerykańskiego Silicon Valley Bank, po którym upadł jeden z większych graczy na europejskim rynku – Credit Suisse. Europejskie banki i fundusze inwestycyjne musiały reagować na coraz silniejsze wahania wyników amerykańskich spółek technologicznych, których dynamiczne wzrosty ukazały relatywną słabość europejskiego kapitału. Naszym oczom ukazuje się silne sprzężenie europejskiego sektora finansowego z amerykańskim. Nie byłoby w tym większych powodów do niepokoju, gdyby ta relacja odbywała się na zasadach równego partnerstwa, niestety nie ma to miejsca już od wielu dekad. To polityka Stanów Zjednoczonych ma nieporównywalnie większy wpływ na naszą gospodarkę niż odwrotnie. Jest to oczywiste zagrożenie dla stabilności europejskiego sektora finansowego, w szczególności kiedy geopolityczna taryfa ulgowa przestała obowiązywać, a Stany Zjednoczone rezygnują ze swojej opiekuńczej roli w Europie. Moim zdaniem, jeżeli chcemy zapewnić bezpieczeństwo naszego sektora finansowego, powinniśmy włączyć się w światowe trendy i przeprowadzić zdecydowany de-coupling ze Stanami Zjednoczonymi. Z zadowoleniem obserwowałem podpisanie umowy handlowej z Indiami, która dywersyfikuje nasz system powiązań. Uważam też, że należy zapewnić szerokie, koordynowane wsparcie europejskim firmom technologicznym. Powinniśmy przeprowadzić deregulację i rozszerzyć infrastrukturę finansowania start-upów. Ten kluczowy, zdominowany przez Amerykanów sektor, na co dzień decyduje o nastrojach rynków. Czas, aby europejski kapitał zyskał decyzyjność w tej sprawie.

Przytłaczająca dominacja Stanów Zjednoczonych jest widoczna w kilku kluczowych obszarach. Oprócz wspomnianych firm technologicznych zajmujących się głównie sztuczną inteligencją są jeszcze giganty sektora cyfrowego (Meta, X) oraz płatniczego (Mastercard, Visa). Udział tych ostatnich w liczbie obsługiwanych transakcji w Europie wynosi około 60%, a w niektórych krajach jest to nawet 90%. Systemy płatnicze są torami europejskich transakcji, dziś kontrolowanymi przez zewnętrznego gracza. Również kluczowe systemy rozliczeń międzynarodowych należą do Amerykanów. Zarówno SWIFT jak i CHIPS są przez nich kontrolowane co pozwala na wykluczenie wybranych graczy z rynku międzynarodowego, tak jak to się stało z Federacją Rosyjską po wybuchu pełnoskalowej wojny w Ukrainie. Europejski Bank Centralny już oficjalnie wzywa do zwiększenia unijnej autonomii w tym zakresie. Widać pierwsze działania europejskich rządów w tej sprawie co dowodzi, że potrzeba wzmacniania europejskiej niezależności narasta. Jeżeli polityka „America First” się utrzyma, należy założyć, że sankcje jeszcze do niedawna wymierzane jedynie w autorytarne reżimy, mogą kiedyś dotknąć europejskie demokracje. Europa powinna postawić na rozwój własnych systemów takich jak INSTEX czy Wero. Oba projekty, choć różne pod względem skali i funkcji, wpisują się w szerszą strategię wzmacniania europejskiej autonomii finansowej budując niezależne mechanizmy płatności. Moim zdaniem najlepszą odpowiedzą na politykę „America First” jest „Europe First”.

Coraz więcej krajów zdaje sobie sprawę ze zmierzchu starego ładu światowego. Zbliżamy się do multilateralnego systemu, w którym powiązania gospodarcze nie będą już skupione wokół jednego gracza. Jeżeli chcemy budować nasze bezpieczeństwo powinniśmy jak najszybciej dołączyć do grupy państw szukających finansowej autonomii, aby w przyszłości nie stać się ofiarą innych niesprawiedliwych zależności. Państwa BRICS w 2024 roku uruchomiły swój własny, na razie wewnętrzny, system odpowiadający amerykańskiemu SWIFT. Dodatkowo przeprowadziły dedolaryzację w rozliczeniach międzynarodowych na rzecz lokalnych walut. Chiny jako główna konkurencja Stanów Zjednoczonych próbują stawiać na samowystarczalność w kluczowych technologiach takich jak półprzewodniki, a także znacznie ograniczają import z USA. Aktywnie wspierają kraje Globalnego Południa, które również poszukują strategicznej niezależności, co przyczyniło się do ostatniego rozszerzenia grupy BRICS o kolejne 5 państw. Obawiam się, że państwa rozwijające się mogą skłaniać się ku BRICS jako alternatywie dla słabnącej pozycji Stanów Zjednoczonych. Europa ze swoimi niezależnymi systemami rozliczeniowymi powinna stanowić dla nich bezpieczną alternatywę, aby nie były skazane na autorytarne reżimy ze wschodu.

Uważam, że Europa stoi dziś przed problemem nadmiernej zależności od Stanów Zjednoczonych. Kluczowe systemy infrastruktury finansowej pozostają w kontroli państwa, w którym nasze interesy przestają być brane pod uwagę. Świat zmierza w stronę multipolarnego modelu, a państwa rozwijające się szybko trafiają w strefy wpływu wschodnich reżimów. Nasz sektor finansowy może odczuć negatywne konsekwencje tych przetasowań. Aby wzmocnić jego bezpieczeństwo, musimy wzmocnić jego autonomię. Priorytetem powinien być rozwój niezależnych europejskich systemów rozliczeniowych, które uniezależnią nas od infrastruktury pozostającej poza naszą kontrolą. Równolegle należy zdecydowanie wspierać europejskie fintechy i firmy technologiczne, aby zwiększać udział europejskiego kapitału i wpływ na globalne rynki finansowe. W obliczu narastających szoków zewnętrznych odzyskanie realnej autonomii traktuję jako warunek konieczny dla trwałego wzmocnienia bezpieczeństwa europejskiego sektora finansowego.

 

autor: Aleks Pietrzak

Leave a Reply